4 marca 2014

Kogo czytać w sieci? (Share Week 2014)

Ostatnio zmagam się z tekstami, które chcę „urodzić” – trochę mi już nawet wstyd je postnąć, bo rozmawiałam o nich z kilkoma znajomymi i jeśli te teksty nie okażą się naprawdę dobre, to po co tyle się nad nimi pastwić?

W międzyczasie więc chciałam odesłać was w ramach Share Week 2014 do kilku blogów o podobnym do mojego profilu, ale na znacznie dalszym etapie rozwoju. Without further ado, here they are:

 shareweek

1. Piękno neurobiologii

Rzadko, ale treściwie uaktualniany przez profesora Jerzego Vetulaniego, świetnego naukowca i popularyzatora wiedzy „trudnej”, bo uwikłanej w medycynę. Kto nie wierzy w połączenie wybitnego obeznania z tematem z lekko kpiącym humorem może sobie w internecie wygrzebać jego wystąpienia na „Gadającym psie”. W przyszłym tygodniu zresztą jest ogólnoświatowy Tydzień Mózgu, jak ktoś będzie w Krakowie akurat to 12 marca może wybrać się na wykład pana profesora o medycznych zastosowaniach THC, odbędzie się na UJ.

2. Pochodne Kofeiny

Tu możecie zaglądać właściwie codziennie, autor ma dobrą passę, ale jest bardzo oporny w mówieniu o sobie (a przez to i ja nic nie mogę powiedzieć, chociaż odrobinę już go chyba poznałam online). Nieodmiennie kibicuję jego punktowaniu hipokryzji i naginaniu faktów w dyskursie publicznym. Aż dziwne, że ja stronię od 1,3,7-trimetylo-1H-puryno-2,6(3H,7H)-dionu… żartuję, ja po prostu mówię na nią teina, nie kofeina. Dobrze, że żadne z nas nie jest mormonem, bo by nam nie wolno było, wiecie, tak odgórnie. Tyle tekstów by nie ujrzało światła dziennego!

3. Sześć Stopni

Źródło typowego TL;DR – ale dla mnie kopalnia naukowego pisania w dobrym stylu, z fajnym sznytem. Jakaś głupia maniera niepodpisywania tych blogów nawet imieniem, tak swoją drogą. Bardzo polecam twittera tegoż bloggera.

4. Neurobigos

Tak, serio można pomyśleć, że pisanie o nauce i demaskowanie pseudonauki to w naszej kulturze czynność wstydliwa – nie chcemy się narażać dziekanom i magazynom naukowym, które publikują bullshit, ale kiedyś ktoś od nich mógłby nas recenzować w jakimś peer review. Tu na dodatek cała grupa Anonów. Ale z fajną oprawą graficzną i mocno przemyślanymi krytykami, z palcem oskarżycielsko wycelowanym w winnych. Można się tu nauczyć sporo krytycznego myślenia, tylko czemu tak rzadko?! Materiałów byłoby na kilkanaście postów dzienne w naszym internecie, szczególnie przy zwiększonej ilości rąk na pokładzie!

5. (i w zupełnie inną mańkę) Zombie Samurai

Czyli kilkanaście wcieleń na miesiąc dobrego wujka blogosfery Pawła Opydo. Jakiś czas temu nie umiałam się do tego przekonać, ale Paweł w 2014 pokazał dużo parcia na integrację i fajne inicjatywy. Oprócz tego, że jest wzorem wciąż udoskonalanej przejrzystości tekstów, zapoczątkował cykl #dokawy (kilka linków publikowanych do śniadania od poniedziałku do piątku o ósmej), założył Rate My Blog (bardzo pomocne raczkującej wciąż części blogowej niszy w Polsce) i dał się poznać jako serdeczny i kontaktowy na maksa koleś. Do tego postuje naprawdę codziennie (a czasami całonocnie jak ostatnio o gali Oscarów). Chciałabym kiedyś być takim blogerem jak Paweł, tylko w innej niszy.

No dobrze, a teraz skoczcie do inicjatora akcji, Andrzeja Tucholskiego z JestKultura.pl (autora najpozytywniej nastrajającego do działania newslettera w polskiej sieci), zobaczcie co polecają inni i bawcie się dobrze!