5 sierpnia 2016

O Foodie i o Beerie

– Are you into craft beers? – pyta mnie Fiachra tym miodnym, irlandzkim akcentem, gdzie samogłoski bywają za okrągłe, a „th” są twarde, w samym środku wypowiedzi o rodzajach chmielu.
Szeroka błogość rozlewa mi się po twarzy. Patrzę na Stephena wzrokiem kota, który chwilowo jest za dumny, by ocierać się o czyjeś udo.
– Well, not really. – odpowiadam tym natywnym dla mnie, za szeroko otwartym, amerykańskim angielskim – We came to the conclusion, that I am the foodie in this relationship, and he’s the beerie. But I’m learning so much, thank you!

Ostatnia #łamiącawiadomość, która obiegła internet (przesadzam, jestem ponoć blogerem, mam skłonność do autoironii i przesady) była taka, że kobiety nie mogą karmić piersią, mogą nią tylko reklamować tynki do elewacji Mizuu przestało być zatwardziałym singlem i padła w ramiona przebrzydłego imigranta, który zabiera Wam pracę i kobiety genderqueerów.

To zaskakujące w wieku, w którym skłonne byłom bardziej przeglądać katalogi ze zwierzątkami domowymi Musicie więc wybaczyć nam ten etap odkrywania tajemniczych ogrodów, gdzie spotkało się dwoje ludzi. Nić Ariadny mająca swój koniec właśnie tu, dla jednego rozpoczynała się rozszyfrowywaniem gramatyki języka elfickiego ze zczytanego wydania Tolkiena, dla drugiego marzeniem, że kiedyś, na pewno, będzie podkładało głos głównym postaciom wysokobudżetowych Anime.

Właśnie ściągamy pajęczyny z naszych innych marzeń, co to oznacza dla mojego rozwoju, kariery i bloga – dopiero przyjdzie nam zobaczyć. Ale macham do Was ręką i przypominam o tym, że bite-sized servings „No Easy Answers” możecie znaleźć regularnie na instagramie, snapchacie i twitterze – wszędzie pod @goronska.

Buziaki

Takie tam, randkowanie Jeżycjowe.

A post shared by Agnieszka Gorońska (@goronska) on