27 stycznia 2016

Jak zabiera się na wakacje mózg, nie płacąc za ciało?

Virtual_QuestPięknym początkiem historii może być źrenica, dlatego kiedy robię jakiś materiał zaczynam zwykle od przestudiowania oczu osoby, z którą rozmawiam. Tym razem nie dano mi szans. W Virtual Quest najpierw zabrano mi oczy.

A potem na wszelki wypadek – uszy. W końcu w ręce wciśnięto coś pomiędzy automatycznymi kluczykami do auta a konsolowym padem i tym samym upośledzono mi zmysł dotyku. Tyle wystarczy, żeby zabrać mózg gdzie indziej – nie licząc się z czasem i przestrzenią – a ciało zostawić na chwilę przy ulicy Półwiejskiej w Poznaniu.

Kiedy już popływałam z żółwiami morskimi, błazenkami i rekinami, zdjęłam z siebie osprzęt oraz wzięłam głęboki wdech – w końcu mogłam spojrzeć moim rozmówcom w oczy. Jakub i Szymon oczy mają świetliste, radosne, ale zmęczone. Właśnie otworzyli, po ponad 3 miesiącach wytężonej pracy, pierwszą w tym zakątku świata galerię Rzeczywistości Wirtualnej. Moje oczy też się śmieją, bo skąd mogli wiedzieć, że ja nie potrafię pływać, idę na dno jak blok cementu, ale przed chwilą udało mi się z dna oceanu wyzbierać muszelki?

vq_boys
Od lewej: Maciej, Jakub, Szymon

Modelowy przykład zespołu, który jest zajarany na to, co robi: Jakub Mścisz i Artur Pawlak prototypują aż miło już od mniej więcej ośmiu lat w ramach Spaceboys Interactive. To im Poznaniacy zawdzieczają niesamowicie przemyślane interaktywne komponenty na wystawie w Bramie Poznania (zwanej też ICHOT). Kiedy słucham jak przez ostatnie kilkanaście tygodni pracowali w tym miejscu codziennie, od siódmej rano do pierwszej w nocy, wspierani przez Szymona i Olę, w ogóle się nie dziwię, kiedy zapytania dla kogo cały ten znój, Szymon bez wahania wypala:
– Przede wszystkim dla… wszystkich.
No, może z wyjątkiem osób poniżej 13 roku życia – nie ma wystarczających badań wpływu długotrwałej ekspozycji na środowisko 3D na kształtujące się dopiero układy nerwowe.

vq_ola
Ola

Jakub śmieje się szczerze, melodyjnie, potrafi nie tylko zaczarować obrazem, ale i dźwiękiem. To on skomponował wszystko, co usłyszy gość Virtual Questu – to co zobaczy, jest z kolei dziełem Artura. Tak naprawdę Jakub marzy już dziś o tym, żeby zasnąć u boku swojej wyrozumiałej żony, która cierpliwie znosi jego ogromny wkład czasu w galerię oraz warsztat szalonego innowatora zajmujący w ich domu całe pomieszczenie. Nawet zmęczony napędzany jest kolejnymi wizjami – to go różni od przeciętnego marzyciela. Każdy dobry pomysł ma swój prototyp, każdy prototyp jest rozdrożem, które rozgałęzia się na kolejne pomysły, wymieniane cicho jednym tchem: kolejne questy, wirtualne spacery, ekspozycje sztuki w Augmented Reality, lekcje dla młodzieży wspierane wirtualnym doświadczeniem, kamera kręcąca filmy w 360 stopniach naraz, kolejne galerie w innych miastach, żeby popularyzować wiedzę…

Każdy dobry pomysł ma swój prototyp, każdy prototyp jest rozdrożem, które rozgałęzia się na kolejne pomysły”

Szymon miękko gestykuluje i ze zmęczenia czasem przekręci jakiś polski idiom.
– Niezbadane są wyroki multimediów – ostrzega mnie z przękąsem.
Kubę wspomina jeszcze z czasów studenckich kiedy pomysły generowali nad stołem do piłkarzyków albo na parkiecie w starym Eskulapie. W ruch szły winyle i głowy. Dziś z troską podaje odwiedzającym Samsung Gear VR, pomaga dopasować ciasność hełmu, głosność słuchawek, ostrość obrazu…
Chce by przyjść i doświadczać świata mógł tu każdy – student Politechniki, uczeń gimnazjum, artysta, typowy-pan-Zdzisiu-hydraulik…
– Jak zobaczy nasz SeaQuest – krzyczy Ola w tle roześmiana – to będzie skręcał rury oczami!

Mam dla Was złotą radę – wpadnijcie na Półwiejską 45 w Poznaniu, a jeszcze lepiej zaklepcie sobie termin na ich stronie – ale po tym, jak wybawicie się już na swojej wirtualnej przygodzie, nie uciekajcie z rozdziawionym pyszczkiem do domu. Zostańcie trochę. Każdy element Virtual Questu jego twórcy traktują jak własne dzieci. Zagadajcie, a słuchając ich „rodzinnej” opowieści możecie odebrać gratisową, i być może ważniejszą lekcję, niż jak porozumiewają się walenie lub czym żywiły się dinozaury – usłyszycie o tym, jak się oddycha pasją. I mózgiem, i ciałem.

—–

Ekipie z Virtual Quest serdecznie jeszcze raz chcę podziękować za gościnę. Było super!