1 stycznia 2016

Co niesie rok 2016 dla No Easy Answers?

journalling
Photo by Luke Stehr (2014)

U mnie za oknem śnieg powoli przyprusza okoliczne działki i cisza po Sylwestrze kłuje w uszy. Ludzie dosypiają pewnie, co? A Ty? Z herbatą i laptopem pod kołdrą doleczasz kaca czy raczej dostajesz śmiechawki na wspomnienie wczorajszej zabawy?

Odmiennie niż w zeszłym roku, postanowiłam napisać raczej o planach niż o podsumowaniach, stąd też otwieram nowy rok (niebawem, w lutym, Rok Małpy Ognia czyli agresywnego ryzyka!) raczej snuciem planów niż oglądaniem się za siebie – „rachunek sumienia” zrobiłam we własnym zakresie.

Uruchamiam Fanpage bloga na Facebooku.
Chcę mocniej rozdzielić po dwóch latach, które stukają goronska.pl, moje posty prywatne od publicznych. To na fanpage będę chciała wrzucać krótkie uwagi o przeczytanych książkach, obejrzanych filmach, wysłuchanych płytach i ciekawych eventach. To tam będę chciała przerzucić większość linkowanych treści, które chcę polecić. I to tam w końcu będą wrzucane wszystkie treści, które ukażą się na goronska.pl. Tym samym oznacza to, że hibernacji ulega newsletter, który zreaktywuję jak będzie czas na treści Extra. Twitter, Instagram i, okazjonalnie, Google+ – bez zmian.

Chcę częściej kolaborować
Z kilkoma blogerami i osobami spoza blogosfery dyskutowałam w 2015 o „napisaniu/stworzeniu czegoś razem” – czas by rozpisać briefy lub szkice i zająć się tym z pożytkiem dla wszystkich naszych odbiorców.
Przy okazji, moje teksty będą ukazywały się w jeszcze większej ilości miejsc niż zazwyczaj; głównie ze względu na to, że jestem w szeregach poznańskiego Stonewallu i łódzkiego Cohabitatu. Radzę często zaglądać w dział Publikacje. Najnowsze teksty będą wyróżniane od dziś podkreśleniem.

Za hajs z bloga baluj
Na Boże Narodzenie moja siostrzenica dała mi pudełko pełne czekoladek w kształcie euro z bilecikiem „hajs z YouTube” – moja krew! Nie mam ambicji zbijania fortuny na No Easy Answers, ale za to chcę balować: zdecydowanie za mało pojawiałam się na eventach okołoblogowych w zeszłym roku. Co prawda były plany na Bieszczady i Blog Forum Gdańsk, ale wypaliło tylko SeeBloggers. A poznani tam ludzie to dla mnie przyjaźnie na nierzadko wiele lat. Chcę odwiedzić kilka mniejszych i większych spędów w tym roku. Umiem już wyjść ze swojej strefy komfortu. Czas pokazać jak bardzo.

Wszystkie ręce na bakburtę
Nadal chcę być dość minimalistyczna w przyprawianiu moich tekstów mediami, ale chcę trochę poeksperymentować z formatami. Pomysły są, zobaczymy jak z czasem.
Co do treści, jest kilka priorytetów na nadchodzące 12 miesięcy:

  • minimalna ilość polityki, bo tego i tak w blogosferze pełno, a emocje jakie temu towarzyszą są skrajnie negatywne
  • więcej edukacji, bo to wokół tego kręci się moje życie, a dobrych źródeł w języku polskim jak na lekarstwo w blogosferze
  • promocja zdrowia, bo zaskakująco dobrze mi się o tym pisze – a zainteresowanie autentycznymi przekazami (w przeciwieństwie do Pani Domu czy Gali) w kwestii zdrowia psychicznego, chorób genetycznych czy profilaktyki chorób wenerycznych przewija się wśród moich przyjaciół i czytelników nagminnie.
  • dobitne mówienie o równości – każdy, ale to każdy zasługuje na szacunek i równe traktowanie. Uwielbiam opisywać jak pięknie się różnimy.
  • kultura i popkultura – sporadycznie, ale bardziej wnikliwie niż na fanpage’u.
  • praktyczne ujęcie samorozwoju – czytam co nieco blogów coachingowych, kreują piękne, okrągłe historie, malują słowami niejeden obraz. Ale brak mi konkretów. Coraz częściej ludzie zerkają mi przez ramię kiedy wyciągam swój journal i pytają co oraz po co robię. Następna notka będzie właśnie o tym!
  • wyzerowanie kolejki – mam też parę szkiców tekstów do publikacji. W styczniu planuję oddzielić ziarno od plew, odrzucić pomysły głupie i nieaktualne, a dokończyć i opublikować te, które wciąż rozpalają mój entuzjam, w adekwatnych dla nich miejscach.

Sugestie, gratulacje i zażalenia przyjmuję w komentarzach i na privie ;D