30 lipca 2015

Czego nauczyła mnie Amanda Palmer?

Książka „The Art Of Asking” Amandy Palmer zaczyna się między innymi mocno sfeminizowaną opowieścią o tamponie. We wszystkich toaletach żeńskich na całym świecie, codziennie pada pytanie czy ktoś ma tampon lub podpaskę. Dziś Ty masz jeden dla mnie, za tydzień ja komuś oddam swój zapasowy. „Tamponowa przysługa” krąży i prędzej czy później chyba każda bywalczyni damskiej toalety (jeśli jest cis) zostanie przyuczona do pytania o przysługę, której prawdopodobnie nigdy nie spłaci, ale postrzega ją jako niezbędną.

Nauczyłam się prosić.

theartofasking
Być może umiałam już wcześniej, ale przeprowadziłam się i ta umiejętność okazała się kluczowa, bardziej niż przypuszczałam.

Proszenie zawsze kojarzyło mi się z dwoma skrajnie różnymi rzeczami: okazaniem słabości (jak większości) oraz wygraną ze strachem.

Wyjaśnię: przerażają mnie tłumy nieznanych ludzi. Na wszelkie imprezy masowe zapraszam zawsze kogoś, komu ufam i „stanie za moimi plecami” – zakupy, kino, impreza masowa – ale raz bardzo mi się nie udało, a ogromnie chciałam pójść. Chodzi o poznański TEDx. A na nim ja i 299 obcych. W jednym pomieszczeniu. Całe szczęście było to w Concordia Design, podchodzę więc w linii prostej od wejścia, mijając szatnię, rejestrację i obcy tłum, do baru i mówię:
– Stolik na szesć osób na czternastą.
Pan za barem mnie zna, ale pytająco unosi brew. Powtarzam twardo formułkę. A potem oddaję kurtkę, odhaczam się na liście i wchodzę na salę. Siadam obok pierwszej osoby, obok której jest wolne miejsce.
– Cześć, jestem Agnieszka i mam stolik na sześć osób na 14. Sęk w tym, że jestem sama, zechciałabyś zjeść ze mną lunch?
I tak aż do zapełnienia stołu.

Amanda uświadomiła mi jeszcze jedną rzecz: jeśli prosisz, a nie naciągasz, w gruncie rzeczy ofiarowujesz coś bardzo ważnego drugiej osobie. Uwagę, zaufanie, swoją kruchość, to jest wymiana, nie jednostronna transakcja, czego gdzieś tam, podświadomie, wszyscy się obawiamy. Że nie mamy nic w zamian. Amanda miała kwiatek i milczące, oddane spojrzenie. Czasem tego właśnie trzeba.

Polecam tę książkę głównie ludziom, którzy tworzą media – tak łatwo bowiem prosić o pomoc i pieniądze kiedy strzyże się włosy, sprzedaje towar albo jest się kierowcą BlaBlaCar. Kiedy zaś zarabiasz na napisaniu tekstu, nagraniu kawałka, który udostępniasz w internecie za darmo do posłuchania, czy cykaniu dobrych fotek – wydaje Ci się, że jedyne o co możesz prosić, to uwaga: „Zrobiła/em, zobacz!”.

Ale masz prawo prosić o znacznie więcej – wyprułeś sobie z wnętrza jakieś emocje, poruszyłeś czyjąś strunę. Malarz pokojowy może być typowym Januszem i bez zaangażowania popijać piwko przy robocie. Wraca do domu na mecz z całkiem ładną robocizną. A Ty? Wracasz czasami pusty do łóżka, zżerany przez niepokój, czy Twoje dzieło zarezonuje z kimkolwiek w przepastnym kosmosie mediów. Masz prawo prosić o należną Ci rekompensatę. Jeśli stałeś się dla kogoś emocjonalnym tamponem, pamiętaj, że trafiłeś w obieg – ktoś, gdzieś, kiedyś poprosi i o Ciebie.