Wiesz co to jest call for action?

Po polsku: nawoływanie do akcji, podstawowe narzędzie pracy każdego blogera. Tylko nie moje, bo chociaż całą teorię mam od dawna obcykaną, praktyka została daleko w tyle. Macie tak czasem?

Nie lubię jak ktoś mówi mi, co mam robić. Większość z nas, tak mi się wydaje, nie lubi. Od ciągłego szumu kup to!, wybierz tamto!, idź tam! generalnie piszczy nam w uszach. Ale bloger musi, inaczej się udusi. Nie lubię kazać, wolę prosić, od proszenia nie ubywa mi godności, od kazania – wzrasta tylko między nami dystans.

Dużo się uczę od innych blogujących ostatnio. Pytam, czasem wręcz zamęczam pytaniami, roztrząsam, zasypuję linkami. Jeśli chodzi o call for action, to perfekcyjnie zrobiony charakteryzuje się ponoć tym, że:

  • powtarza się na stronie wielokrotnie
  • nawołuje jednoznacznie do jednej, pożądanej akcji
  • wpada w oko, odróżnia się graficznie od reszty contentu na stronie
  • prowadzi do zysku blogera
  • jest odrobinę agresywna
  • ma ramy czasowe, o krótkim horyzoncie, aby odbiorca nie odłożył działania na później.

Chciałabym dzisiaj złamać wszystkie te zasady.

Mianowicie, prostym tekstem, zupełnie nieagresywnie chcę poprosić o dwie rzeczy, nie przynoszące mi w ogóle zysku. Możecie je zrobić w nudny wieczór, jadąc do pracy jutro, w sobotę na randce albo w szkole na lekcji geografii (od czegoś przecież jest Wikipedia i Google Maps, nie?).

Wpadnijcie na Psycholog Pisze – z Moniką wysmażyłyśmy mocny, bo prawdziwy tekst o zależnościach między schorzeniami psychicznymi a byciem osobą LGBTQ w środowisku polskiej homofobii. Ja zapewniłam kilka historii z mojego życia i parę źródeł, Monika swoją ekspertyzę, empatię i więcej danych. Wyszło to koncertowo.

Ponadto, możecie zapisać się na mój newsletter. Czyli dostawać ode mnie nie częściej niż raz w tygodniu fajne, osobiste maile, plotałki z kulis powstających właśnie nowych notek, dyskusje o książkach, które czytam i ciekawe linki. W następnej edycji nawet śliczny PDF z polecanymi książkami na 2015 (i to nie z queerowymi! Szok! …no dobra, jest jedna.). Serio serio. Wystarczy, że tu z boku wpiszesz swój e-mail i imię, a potem potwierdzisz, że naprawdę chcesz ode mnie te maile dostawać.

I co, udało mi się nawołać do jakiejś akcji? Czy muszę robić to zgodnie z zasadami i dawać migające na tęczowo wyskakujące okienka? Bo nie chcę.

W świat z tym! Tweet about this on TwitterShare on Facebook3Share on Google+0Share on Reddit0Pin on Pinterest0Print this pageEmail this to someone