5 lutego 2015

Queer culture – co to jest? Dla kogo istnieje?

Z dedykacją dla A.L. – najlepszej mamy na świecie

– Ilu z Was czuło kiedykolwiek ciężar, który przygniatał Was, o tu? Ja tak. Wszyscy? …Poe o tym pisał.
[„Detachment”/”Z dystansu” reż. Tony Kaye, 2011 (ten fragment do zobaczenia od 7:27 tu)]

Luty upłynie nam pod szyldem queer culture. Chwila, nie zamykajcie zakładki! Wszystko wytłumaczę, po kolei. A jeśli będą pytania, będziemy wałkowali do skutku. Obiecuję.

queer
Moja fotka z Parady Równości i Tolerancji 2014 w Poznaniu

Zacznijmy od tego co to jest ten cały „queer (wym. kłiir) – to przede wszystkim przymiotnik przeciwny do „heteronormatywny” (chociaż jako rzeczownik może oznaczać też taką osobę, a nawet być czasownikiem!). Innymi słowy, obejmuje wszystkie osoby o orientacji innej niż heteroseksualna (homoseksualistów – geje i lesbijki, biseksualistów, aseksualistów, panseksualistów) oraz takich, które nie identyfikują się z przypisaną im biologiczną lub kulturową płcią (osławionym gender), są więc transeksualne, transgenderowe, queer genderowe, interseksualne. Do queerów zaliczają się też osoby nie spełniające normy związkowej obowiązującej w danym czasie i miejscu, na przykład poliamoryści (osoby wchodzące w relacje uczuciowe z więcej niż jednym partnerem na raz) czy fetyszyści (wielbiciele skór, lateksu czy pejczy dajmy na to).

Czy każdy np. gej albo poliamorystka to uczestnik kultury queer? Nie, zazwyczaj nie, tak jak nie każdy Polak to patriota, nie każdy Arab to muzułmanin, i nie każdy czarnoskóry czuje się beneficjentem Black History Month (Miesiąca Kultury Czarnych). Zazwyczaj ludzi, którzy mocno i/lub otwarcie angażują się w społeczność, określa się mianem „branży„.

Czy tylko branżowcy wytwarzają i konsumują kulturę queer? Absolutnie nie. Nie wszystkim osobom LGBTQ się to podoba, ale ten dyskurs jest zagarniany także przez osoby heteronormatywne. Ja stoję na stanowisku, że nawet najbardziej odległa i obca kultura zmusza do refleksji i w tym tkwi jej siła, zatem chcę przybliżyć to zjawisko osobom spoza branży oraz dopiero w branżę wchodzącymi.

Przez najbliższe 4 tygodnie pochylę się nad różnymi komponentami tej kultury, od teatru i opery, po komiksy i seriale animowane. Przyjrzymy się kim jest ikona queer, gejowska diva, drag queen, co to jest hanky code, czemu wiemy gdzie jest Lubiewo i czy queerzy oprócz flagi mają też hymn… nie wiem ile z tych zagadnień uda się nam rozkminić i czy będę mogła liczyć na pomoc (obiecałam się odezwać do wielu osób dopiero po napisaniu pierwszego tekstu), ale już teraz wiem jedno.

Kultura queer jest inkluzywna. Powinniście ją poznać, bo stoi na dwóch filarach: ukazania, że jesteśmy różnorodni oraz emocji wynikających z poczucia bycia Innym (jak u Kapuścińskiego i etnologów). Dlatego tak bardzo kojarzy mi się ze sceną z „Detachment” – jeśli jesteśmy ze sobą szczerzy, każdy z nas chociaż raz w życiu czuł się inny, na zewnątrz, obcy. I wkurzało go to, smuciło albo napełniało strachem, czasem wolą walki, dumą…. żaden inny nurt nie przepracował tego tak mocno, jak kultura queer. W różnorodności dokopał się siły i piękna. Nie ma Ci nic do zaoferowania tylko wtedy, jeśli uważasz, że wszyscy powinniśmy się zgadzać, być jednakowi, w tych samych ciuchach i fryzurach, jednolici. Jeśli marzy Ci się taki świat, radzę omijać lutowe teksty na No Easy Answers szerokim łukiem…


SMS C11426 na numer 7122 już wysłane? 😉