27 listopada 2014

Po co Twojemu dziecku język obcy?

Mogłabym mądrować się o przyszłych zarobkach, szacunku społecznym, trenowaniu systematyczności i odganianiu precz Alzheimera. Mogłabym, nauczanie języków obcych to moje powołanie i źródło dochodu. Ale nie będę. Tym razem zapytałam kilku uczniów szkół podstawowych, jakie oni widzą zalety uczenia się języków obcych. Za poniższy artykuł zatem szczególnie podziękowania należą się nie mnie, ale Zosi, Wiktorii (klasa IV) i Kubie (klasa V).

Szykuję pomoce naukowe na dziś. #teaching #ESL

A post shared by Agnieszka Gorońska (@goronska) on

Popkultura stoi otworem

Młodzież nie lubi być zdana na hobbystycznych, dorywczych tłumaczy, których pełno w internecie. Wszyscy uczniowie, których pytałam, woleliby często gęsto oglądać filmy i bajki, czytać książki czy komiksy, słuchać muzyki i podcastów w oryginale. To ogromna frajda, satysfakcja i przede wszystkim – niezależność. Nie musisz polegać na innych, że coś ci wytłumaczą. A uwierzcie nam, nie ma dla jedenastolatka nic gorszego niż oczekiwania na, a później odbębnienie tłumaczenia jakiegoś dorosłego.”Rozumie się też gry!” – przypomina Kuba.

Język dźwignią handlu

Poczucie, że Wschód i Zachód mają coś lepszego w sklepach do zaoferowania, jest poniekąd słuszny. Tylko najlepsze marki wchodzą na międzynarodowe areny i dostęp do nich kojarzony jest niejako z byciem na topie. Więc począwszy od tego, że można się dobrze bawić oglądając dobrze jakościowo zrealizowane kampanie reklamowe, można też bez trudu wyszukać, a także nabyć interesujący nas produkt, czy byłoby to kimono czy brytyjska herbata czy pudełeczko francuskich pralinek. Prosto od producenta to też oszczędność i nie myślcie, że Wasze dzieci o tym nie wiedzą.

Jest potężna beka z typa

Rzadko o tym myślicie, ale język obcy stanowi barierę czasem, a nie pomost. Pozwala odgrodzić się i dać wymarzoną tajemniczość („Im mniej popularny język, tym lepiej!” mówi Zosia). Wszyscy jak jeden mąż wspomnieli, że zabawnie jest żartować, przeklinać, obgadywać tak, aby podmiot żartów, przekleństw czy obmów nie rozumiał. I wiecie co? To jest naprawdę spoko! Język służy ekspresji, każdej, także tych z lekka złośliwych. A jak ktoś nie rozumie, to i czuje się mniej urażony i może wszyscy na tym wychodzą lepiej?

Obcokrajowcy są cool

Można pomóc obcokrajowcom, którzy przyjeżdżają do Polski” – to był jeden z pierwszych pomysłów Wiktorii. Nowe pokolenie nie boi się innego koloru skóry czy języka i gotowa jest rysować, używać pantomimy i nie wstydzi się popełnianych czasem błędów tak bardzo, jak dorośli. Wspierajmy tę postawę, a będą tacy i po skończeniu studiów.

Mało tego, więcej ludzi do rozmowy to niesamowity potencjał. Do czego? Uczniowie podstawówek mają kilka pomysłów: można wymyślać nowe zabawy, można się zakochać, można zapytać o inną perspektywę na swój problem albo o poradę większej liczby ludzi, nawet na internecie. Nawiązywanie przyjaźni z ludźmi, którzy mają inny styl życia, ciekawe hobby i intrygujące desery po obiedzie – to jest dopiero frajda!

Mobilność nie kończy się na smartfonie

Cytując Zosię „Jako tancerka, mogłabym jechać w trasę i nie martwić się czy się z kimś dogadam.” Plecaki są znacznie lepsze, kiedy nie wypełniają ich tylko podręczniki i zeszyty, ale pidżama, paszport i mapa. Jedzenie tam smakuje inaczej, widowiskowe są place zabaw, stare budynki mają wciągające historie, nawet rośliny rosną inne.

Kiedy czas i fundusze nie pozwalają na dalekie wojaże (jednak rok szkolny to nie coś, co można ot tak, zaniedbać, bo w duszy gra nam Wanderlust) zawsze można powędrować palcem po mapie z pomocą książek i internetu. Internetowe strony galerii i muzeów nie zawsze niestety dostępne są po polsku.

Ale my już mamy na to sposób, prawda? Mamy zabawy i zadania, a potem kilka marzeń do spełnienia. Pierwsze na liście: lepsze opanowanie języka obcego!

I wosh you all teachers like me 😉

A post shared by Agnieszka Gorońska (@goronska) on