18 października 2014

Jak (zaskakująco) wydzielić trzecią płeć?

A gdybym powiedziała Ci, że pedofilia w odniesieniu do chłopców jest w porządku, bo to tak naprawdę seks z trzecią płcią?

Oczywiście, że nie, każda pedofilia jest zła, a jej sprawców powinno się kastrować i trzymać pod najbardziej ścisłym nadzorem jaki jest dostępny. Ale ten kontrowersyjny podział na trzy płcie, wymagał postawienia kontrowersyjnego pytania, bo nie wszędzie i nie zawsze odpowiedź brzmiała „nie”.

Nie będę pisała o zjawiskach transgenderyzmu czy transpłciowości tam, gdzie trzecią płeć wyodrębniono na pewnym marginesie i nadano jej specyficzną nazwę i funkcję. Tak dzieje się na przykład z fa’afafine na Samoa, z hidźra w Indiach czy kathoey w Tajlandii i najczęściej dotyczy to biologicznych mężczyzn z kobiecą psychiką. Podaję linki do trochę wzgardzonej Wikipedii dla każdego z pojęć, ale mają całkiem dobre zbiory bibliografii, jeśli nie w polskiej, to w angielskiej wersji, polecam dociekliwym.

Mnie zajmuje w chwili obecnej raczej zjawisko społeczeństw, w których ekspresji kulturowej oddzielna, trzecia płeć była wyodrębniania ze względu na niedojrzałość płciową. I tak, skoro mężczyzna był wzorcem pewnej pełności człowieczeństwa, kobieta była czymś, co nigdy mężczyzną się nie stanie, zaś młodzi chłopcy byli tylko potencjalnymi mężczyznami, stąd w Japonii okresu bakufu, kiedy rodziła się tradycyjna sztuka teatralna kabuki, podział na jego rodzaje wyglądał tak.

Zazwyczaj początki teatru kabuki dzielone są na trzy etapy: onna kabuki (kobiece kabuki), wakashu kabuki (kabuki młodzieńców) i yarō kabuki (męskie kabuki, w znaczeniu dojrzałych mężczyzn). Nie należy jednak rozumieć tego podziału jako kolejnych etapów ewolucji tej formy teatralnej. [1]

Kabuki było sztuką na tamte czasy nieskromną i lekko skandaliczną. Wiele prostytutek w wędrownych trupach kabuki zachęcało klientelę do skorzystania z ich usług. Tańce były pełne harmonii (Piróg powiedziałby, że miały niezłe synchro), pieśni proste, raczej zabawne i podszyte pewnym erotyzmem. Dodatkowej pikanterii dodawał fakt, że w niekoedukacyjnych grupach część aktorów grała drag – przebierała się za płeć przeciwną (tak zresztą w kabuki dzieje się po dziś dzień, gdzie całe linie rodowe znane są z bycia doskonałymi onnagata – aktorami odtwarzającymi wysmakowane kobiece role). Jak dalej pisze Rutkowska:

Nie ma jeszcze jednoznacznej teorii opisującej formę tego widowiska – kto śpiewał pieśni, kto do nich tańczył, czy była to ta sama osoba czy akompaniament. Tekst pieśni jest komiczny, o podtekście erotycznym, przez co łatwo jest wyobrazić sobie specyfikę wczesnego wakashu kabuki. […] Treść tych tańców w początkowej fazie rozwoju wakashu kabuki, widowiska, którego odbiorcą była ówcześnie głównie publiczność gejowska, była prawdopodobnie dość mało istotna i ważniejszy był erotyzm młodzieńców niż przedstawienie samo w sobie. [1]

Warto też nadmienić, że chłopcy w wakashu kabuki mieli nawet po 5-6 lat w dniu ich debiutu. Odmienność kulturowa tej wizji bywa trudna do przełknięcia do momentu, kiedy nie zdamy sobie sprawy z dwóch rzeczy. Jedna: ten podział w popkulturze japońskiej utrzymał się po dziś dzień (!) np. w grupach docelowych anime i mangi. Mamy zatem podział na tytuły shōnen – skierowane do chłopców jak Naruto, Dragon Ball czy Yu-Gi-Oh, shōjo – skierowane do dziewcząt, np. Sailor Moon, Akazukin Chacha, Tokyo Mew Mew, oraz seinen – tytuły skierowane do dorosłych mężczyzn, jak Ghost in the Shell, Eden albo Mushishi. Zaraz, hola, hola – a gdzie dzieła dla… dorosłych kobiet? Nie ma. A raczej – długo nie było. Stajnia mang jōsei długo nie istniała w niczyjej świadomości, a w Polsce, gdyby nie wydawnictwo Hanami i ich Dynia z majonezem czy Suppli, nie mielibyśmy pojęcia, że do tego worka zalicza się cokolwiek poza yuri i yaoi czyli tytułach traktujących o homoseksualnych związkach, odpowiednio, kobiet lub mężczyzn. Kobiety lepiej, gdyby zajmowało się domem, a nie jakimiś „wielkookimi bajeczkami”. Zatem podział na trzy płcie uległe de facto przeobrażeniu – mamy dojrzałych płciowo mężczyzn, kobiety i trzecią płeć stanowią dzieci, które są jeszcze nieokreślone, bo niezdolne do rozrodu, tym pozwala się na największą dowolność w doborze tytułów.

Wracając do rzeczy, które łamią gorzki posmak szoku związanego z tymi niestandardowymi podziałami w obrębie gender, czas otworzyć sobie oczy rodzimym podwórkiem. Podwaliny naszej cywilizacji, Grecja, Imperium Rzymskie, wszędzie tam młody chłopak był jakby trzecią płcią, którą na wszelki wypadek trzeba nasączyć męskością. Wyjątek z rozmowy między Jakubem Szamałkiem a Mariuszem Kurcem [2]:

JS: […] Nie jesteśmy pewni, czy starożytni Grecy rozróżniali „homo” i „hetero”, było w każdym razie oczywiste, że mężczyzna może pożądać i kobiet, i mężczyzn. To nie znaczy, że Grecy nie mieli seksualnych tabu, każda kultura je ma, ale seks dojrzałego mężczyzny z facetem młodym, a zatem o niższej pozycji społecznej, był akceptowalny.
MK: Ten młody musiał być pasywny, tak?
JS: Tak. Żeby było jasne, kto komu się podporządkowuje. W pismach Platona można znaleźć opinię, że opieka i namiętność dojrzałego mężczyzny ma zbawienny wpływ na młodzieńca – buduje jego charakter, kształtuje postawy, uczy życia. Z drugiej strony, znajdujemy też u starożytnych autorów informacje, że niektóre rodzaje stosunków homoseksualnych były penalizowane (np. pomiędzy wolnymi i niewolnikami). […] Platon ustami Arystofanesa przytaczał też historię, według której kiedyś wszyscy żyli w bliźniaczych parach, męsko-męskich, męsko-damskich i damsko-damskich; gdy bogowie się rozzłościli, podzielili je i od tej pory każdy szuka drugiej połówki – niekoniecznie przeciwnej płci.

Mało tego, Witold Jabłoński [3] przytacza bardziej druzgocącą ocenę tego, co stało się z naszym poczuciem moralności w Europie przez ostatnie 2000-2500 lat:

Dwa tysiące lat z górą permanentnej indoktrynacji judeochrześcijańskiej, opartej na urojonym poczuciu winy (grzech) i serwującej urojone lekarstwo (pokuta), zrobiło jednak swoje i spowodowało, że taki chociażby Demostenes (tak, ten słynny mówca), oznajmiający dumnie: „Żony mamy do rodzenia dzieci, hetery dla przyjemności, a chłopców do miłości” wydaje się nam przedstawicielem nie tylko odmiennego kręgu kulturowego, ale wręcz mieszkańcem innej planety!

Czy tak jest w istocie? Czy może jednak wciąż potrafimy wykonać, chociażby teoretycznie, taką gimnastykę intelektualną i poprowadzić podział na płcie inny niż binarny? Łatwo to zrobić biologom, bo oprócz kariotypów XY i XX, łatwo w populacjach odnaleźć ludzi o konfiguracjach XYY, XXX, X czy XXYY. Ale czy nam jest łatwo ten genderowy podział wyobrazić sobie inaczej niż dwa odrębne zbiory wpisane w dowód? Studiujmy historię, przynajmniej to ćwiczy wyobraźnię i kreatywność.

Further reading:

  1. „Dekadenci, prostytutki i piękni młodzieńcy – słowo o początkach teatru kabuki.” Iga Rutkowska [w:] „Japonia w Polsce” red. nauk. Beata Kubiak Ho-Chi, WUW, Warszawa 2012, str. 310-325
  2. „Maczo inaczej” [w:] „Replika” nr 45, str. 22-24
  3. „Helleńska miłość zawieruszona” Witold Jabłoński dla Queer.pl
  4. „Płeć, ciało, seksualność. Od feminizmu do teorii queer” Joanna Mizielińska, Universitas, Kraków 2006