8 października 2014

Kto kogo prześladuje?

Liczba eventów katolickich odwołanych z powodu niezadowolenia jakiejś grupy w ostatnich latach: 0

Liczba eventów odwołanych z powodu niezadowolenia grup katolickich w ostatnich latach: ∞

(cykl: Zaczepne Statystyki z Polski)

Wpisuję się w retorykę lewacką, chociaż nie zawsze chcę. Co chcę przede wszystkim, to zrozumieć, a media raczej zaciemniają niż rozjaśniają mi sytuację. Kto kogo prześladuje, przede wszystkim w Polsce, ale i na świecie? Każdy krzyczy, że terror, że szykany, że biją. Ale kto bije, kogo?

Pomimo dość uważnego śledzenia prasy i innych mediów trudno mi zrozumieć, kto i jak w naszym kręgu kulturowym prześladuje chrześcijan. Przypominam sobie sprawę kiedy przedstawiciele innej religii, muzułmanie, w duńskim mieście Kokkedal, nie pozwolili z budżetu miasta na finansowanie choinki bożonarodzeniowej w centrum. To był zamach na wiarę. ISIS obcina głowy innowiercom (bardzo niepewna jest tu linia demarkacyjna między religią i polityką). Głośno też jest kiedy ktoś, skądś krzyż usuwał, zdejmował (ostatnio jakiś nauczyciel oskarżony o kradzież, bo zdjął krzyż w pokoju nauczycielskim, wcześniej jakaś pani podana do sądu bo usunęła krzyż ze swojej posesji, którego parafia nie chciała przesunąć). Ktoś na górskim szlaku turystycznym, ponoć pijany, zniszczył obrazy na drodze krzyżowej. Nie przypominam sobie jednak żadnych pobić, niszczeń mienia, odwoływanych marszy, odpustów, poświęceń, uroczystości, z powodów religijnych (sprawa Chazana nie jest, wbrew wszystkiemu sprawą rozbijającą się o religię).

Teraz próbuję sobie przypomnieć jakieś sprawy w drugą stronę. Oczernianie Owsiaka, bo Woodstock, palenie Tęczy, podpalanie aut TVNu, gwizdanie na pogrzebie (!!) Jaruzelskiego, zastraszanie uczestników wykładów Baumana, odwoływanie koncertu Behemotha czy pokazów Golgota Picnic (tekst Bartka Chacińskiego polecam w ramach uzupełnienia), oficjalne braki zezwolenia na Marsze Równości i Tolerancji, pobicia czy oblewania substancjami ludzi takich jak Wojewódzki, Miller, Biedroń, odmowa praw obywatelskich dla Tomka Szypuły kiedy chciał wziąć legalny ślub za granicą i nie otrzymał w Polsce zaświadczenia o stanie wolnym, usunięcie ze stanowiska dyrektorki Teatru Ósmego Dnia, zrywanie kontraktów z Abelardem Gizą… mogę całymi dniami, a to tylko oficjalne doniesienia prasowe i to tylko z Polski.

Moje zasadnicze pytanie jest więc takie, czy ja czegoś nie rozumiem czy też słynne przykazanie miłości coś szwankuje i swojej żonie i dzieciom też sra się na wycieraczkę, podpala samochód i pisze sprayem pogróżki na drzwiach kiedy się ich kocha? To swoją drogą wyjaśniałoby, czemu Sejm nie może przepchnąć ustawy o przeciwdziałaniu przemocy wobec kobiet – przecież tak w naszym kraju okazuje się miłość i troskę – bijąc i niszcząc!

Co bardziej przerażające historie to te jednostkowe, które są mniej medialnie niż śmierć na raka trzustki znanej aktorki i nie zbierają tylu klików na fejkowych kontach na fejsbuku. Przykład z Kanady, uchodzącej za bardzo tolerancyjne i wyluzowane państwo:

frankwolf
Ten pan to Frank Wolf (prawdziwe imię: Francis Lapointe). Nie żyje. W zeszłym roku, mając lat 20, popełnił samobójstwo. Internet podaje sprzeczne dane co do jego orientacji seksualnej, ale jaka by ona nie była, jego delikatna uroda i zamiłowanie do noszenia makijażu najwidoczniej drażniła zbyt wiele osób. Nie miał ponoć łatwo w codziennym życiu, a dodatkowo, budził w internecie skrajne emocje. Kiedy mówicie, że po prostu był słaby psychicznie i nie wytrzymał, macie prawdopodobnie rację. Nie wytrzymał, bo mało kto z was by wytrzymał. Podobny przypadek opisywał Sylwester u siebie, tym razem 17-letniego geja.

W analogicznych sytuacjach, które może nie docierają na okładki Faktu czy Polityki (dla mnie to ostatnio ten sam standard, wybaczcie), polscy nastolatkowie, którzy jakoś odstają od reszty (albo i dorośli!) słyszą okropne rzeczy (pozwólcie, że będzie bez nazwisk). Od prostych drwin, przed odmawianie dostępu do jakiejś toalety w szkole, przez teksty w stylu „Tęcza powinna spłonąć, a na jej stosie wszystkie te pedały” (to akurat powiedziano mi w twarz), „Robiłbym butelkę i wsadził Twojej starej w dupę, bo musi się jej to podobać, skoro urodziła taką ciotę.” (cytat niedokładny, z maila otrzymanego przez kolegę), „jebana lesba, powinna zdechnąć, tacy ludzie powinni się leczyć” (jeden z wielu cytatów z badań sytuacji osób LGBTQ prowadzonych przez KPH) – a na tematyce queer nie kończy się arsenał. Niedobrze jest być odmiennego koloru skóry, głosować na SLD czy Zielonych, chorować na coś albo być ateistą. Grożą Tobie, Twoim bliskim, Twojej grupie społecznej. Ewidentnie ktoś ma problem z tym, że sam ze sobą jesteś szczęśliwy.

To prowadzi do innego pytania: Czemu cudze szczęście budzi taką agresję? Czy to zazdrość? Obawa, że nasze życie w porównaniu z tym Innym jest jałowe? A może strach? Jak mam pisać o pozytywnym przekazie, odpowiedzialnym, fajnym seksie, rozwijaniu swoich horyzontów, ciekawych rzeczach w kulturze, pysznym jedzeniu, kosmicznej muzyce i literaturze, fajnych inicjatywach… kiedy jedyne co pcha mi się pod klawiaturę, to to, że w Polsce wciąż „mowa nienawiści” płynie z każdego kąta i bez doprawdy niesamowitych ludzi, których codziennie poznaję online, a potem w prawdziwym życiu, nie rozumiałabym, co tu robię? Muszę niestety zgodzić się raz z księdzem Oko – grupy mniejszościowe są w życiu mniej szczęśliwe i statystycznie żyją krócej – ale to wina ludzi takich jak on, że sporo osób z takich grup odpada nam przed dwudziestymi urodzinami, popełniając samobójstwa. Tu nie można, jak w Nowym Testamencie umywać rąk i spać spokojnie. Tym bardziej, że kiedy się już ma krew na rękach, to chyba stoi się nie po tej stronie co trzeba..?

W głowie i tak mam (zupełnie obrazoburczy według medialnych standardów, więc nie oglądajcie tego w szkole/pracy) „Taniec śmierci” na znaną melodię, z adaptacji „Lubiewa” – tam co prawda chodziło też o AIDS, ale to uniwersalny motyw w głowie grup mniejszościowych: wszyscy stoją z boku i patrzą, a ja rzucam się z tym po ścianach sam/a. Czy my tu dożyjemy swojego Harveya Milka..? Czy skończymy tańczyć swoje i na scenie zostaną tylko ci „normalni” i ich chocholi taniec?..

Za pomoc w przygotowaniu tego gorzkiego i pełnego dręczących mnie pytań tekstu dziękuję przede wszystkim Sergiuszowi, ale też Dawidowi, Sylwestrowi, Igorowi, Agnieszce i Maćkowi.