27 września 2014

Co to jest bojkot?

Co zabawne, najzgrabniejszą i najpełniejszą zarazem definicję znalazłam na Wikipedii:

Bojkot (ang. boycott) – częściowe lub całkowite zerwanie kontaktów handlowych lub stosunków dyplomatycznych z firmą, organizacją lub państwem. Bojkot stosuje się w celu wyrażenia protestu lub wywarcia presji (wymuszenia ustępstw). Bojkot tzn. lekceważyć kogoś czy coś podważać jego rację lub poglądy.

Nazwa bojkot pochodzi od nazwiska Charlesa Boycotta, zarządcy majątku w hrabstwie Mayo w Irlandii, który w 1880 r. odmówił swoim dzierżawcom zmniejszenia czynszu, co spowodowało, że wszyscy okoliczni mieszkańcy zerwali z nim stosunki zawodowe i towarzyskie, a przedsiębiorcy zaczęli odmawiać mu świadczenia usług i sprzedaży produktów.

Rozpatrzmy teraz dwa „kejsy”: dla ludzi, którzy bojkotują bojkoty i dla ludzi, którym ciągle bojkotów mało.

Case 1 – Ciechan i przyległe piwa.

Zaczęło się od tego, że znany polski bokser, Michalczewski, pojawił się na gali #ramiewramie, inicjatywy Kampanii Przeciwko Homofobii zrzeszającej sojuszników walki o prawa osób LGBTQ, niezależnie od orientacji. Zdjęcie Michalczewskiego, który powinien być, jako mężczyzna i w dodatku bokser, wcieleniem patriarchalnego porządku, obiegło media z prędkością błyskawicy (kto jeszcze był na gali, mało kto słyszał…). I tu następuje cytat (za Gazeta.pl):

Postawę boksera skomentował Marek Jakubiak – biznesmen i właściciel kilku browarów, umieszczając na Facebooku wpis: „Boks podobno szkodzi i to jest niepodważalny dowód na to! wiem, że to już niemożliwe, ale życzę ci dariuszu Mamusi z fujarką zamiast piersi, będziesz miał co ssać!”. [pisownia oryginalna]

Tytus Hołdys z Chwili wylewa Ciechana do ścieków.
Tytus Hołdys z Chwili wylewa Ciechana do ścieków.

Co najmniej lewa część internetu zawrzała, zniesmaczone riposty posypały się na różnych portalach, a Ciechan, naczelny produkt browarów Jakubiaka, zaczął być na cenzurowanym. Ludzie deklarowali, że przestają pić, a kluby (w tym warszawskie legendarne Miejsce Chwila), zaczęły demonstracyjnie wylewać zapasy. Mój kolega Paweł, na fali bojkotów wypowiedzi poniżej poziomu zasugerował nawet, by wylewać je na książki i felietony Ziemkiewicza.

Prawa strona podniosła larum, że nagle niewinni ludzie stracą pracę, bo ich szef się głupio wypowiedział. Otóż, droga prawa strono internetu, na tym polega istota bojkotu. Nie palimy mu samochodów (case TVNu), nie malujemy po drzwiach (ostatnio case Pereiry), nie oblewamy go niczym (np. case Millera), nie dajemy mu w mordę (case Korwin vs Boni), nie stanowimy zagrożenia zdrowia i bezpieczeństwa na jego publicznych wystąpieniach (case wykładów Baumana czy spotkań autorskich Grodzkiej). My dyskutujemy na argumenty, chociaż czasem puszczają nam nerwy (i nie przebieramy wtedy w słowach), my wywieramy pokojową presję, dajemy się człowiekowi zastanowić i korzystamy z praw demokracji – tj. głosujemy, na przykład portfelem na firmy. Jeśli uważacie, że to szkodliwe społecznie albo jest przejawem hipokryzji, zastanówcie się dwa razy. No i jeżeli sądzicie, że jechanie po cudzej matce jest OK, niezależnie od kontekstu, to powiem, że obrażanie czyjeś matki to jest dno dna debaty publicznej.

Case 2 – Kellogg’s i przyległe płatki.

Z drugiej strony, zastanawiam się, czy homofobiczni obrońcy męskości bojkotują właściwą firmę. Właściciel, ba!, założyciel firmy Kellogg’s po dziś dzień produkującej rózne produkty zboźowe, głównie płatki (które teraz, haha, są targetowane głównie na dzieci i kobiety, zupełnie odwrotnie do ich przeznaczenia), poglądy miał takie:

Większość zalecała jeden wytrysk w tygodniu,inni ostrzegali, że wystarczy tylko raz na miesiąc; wśród tych ostatnich byli zasadniczy Amerykanie Sylvester Graham i John Harvey Kellogg. Obaj obwiniali o wszystkie cielesne namiętności spożycie mięsa i obaj wynaleźli jakiś produkt żywieniowy mający ostudzić zapał: Graham – krakersa (…), Kellogg – płatki śniadaniowe. (…) [Z]alecali kobietom nieruchome leżenie w trakcie stosunku, by ich mężowie wydalali tak mało nasienia, jak to tylko możliwe.

I dalej:

Często zalecano obrzezanie, ku uciesze zażartych moralistów (…) w tym Johna Harveya Kellogga, który uznawał ten zabieg za tak korzystny, że zalecał wykonywanie go bez znieczulenia, „ponieważ przemijający ból podczas operacji będzie miał lecznicy wpływ na umysł”.

Oba fragm. z „Boskie przyrodzenie. Historia penisa” Tima Hickmana, str.151-152

Więc jeśli wolelibyście mieć fajny, partnerski i częsty seks ze swoją lubą czy lubym, zastanówcie się czy nie chcecie przypadkiem bojkotować płatków śniadaniowych, a nie mięsa. No dobra, jak się solidaryzujecie z blogerami bojkotujcie Sokołów, stara sprawa, ale wciąż mamy z nimi jakby na pieńku…

A co Ty bojkotujesz?