23 września 2014

Kogo dzisiaj na pewno (nie) zobaczysz w drodze do pracy?

Należę do 45% biseksualistów w Polsce, którzy ujawnili się przynajmniej jednej osobie ze swojej rodziny i do 57,5% kobiet nieheteronormatywnych / queer, które są wyoutowane przed większością znajomych (jeśli nie podano inaczej, liczby te wzięte są z raportu KPH za lata 2010/11 o sytuacji osób LGBT, do pobrania TUTAJ). Biseksualizm jest najrzadziej ujawnianą (i trend ten, miast maleć, zwiększa się w Polsce) orientacją seksualną. Dlaczego? I po co mówię o tym dzisiaj?

23 września obchodzimy już po raz piętnasty Międzynarodowy Dzien Biseksualizmu (zwany też Bi Visibility Day – taki dzień „Niech nas zobaczą!”). Tak, to kolejny z tych dni, kiedy plugawe zwyrodnialstwo się obnosi. Zazwyczaj nie na paradach, nie na wiecach, ale wychodzi z szaf, wrzuca się w tęczowe lub fioletowe ciuchy (fioletowy to kolor bisexual pride), mówi o tym. A przynajmniej stara się mówić, bo, w zaokrągleniu, 3 na 4 biseksualistów w naszym cudownym kraju ma na koncie przynajmniej jedną próbę samobójczą. I któraś z nich jest często udana.

Normalnie nas nie widzisz, bo łatwo nam wtopić się w heteronormatywny tłum, chociaż jest nas ponoć więcej niż homoseksualistów (u kobiet: 3% jest bi, 2% les; u mężczyzn niecałe 5% jest bi, 4% to geje – to stare dane z The Janus Report on Sexual Behavior, 1993). Ale statystycznie, w autobusie czy tramwaju, którym jedziesz do pracy, znajdują się co najmniej 2 osoby, które mogą się zakochać i podniecić osobą niezależnie od tego, co ma w spodniach.

Czemu to ważne, byś o nas pamiętał?

Bo naszą grupę bada się rzadziej niż inne, a częściej krzywdzi stereotypem. Jakim? Zarówno homo- jak i heteroseksualiści powtarzają takie bzdury jak:

a) biseksualiści są łatwi i puszczalscy. „Skoro podnieca Cię byle kto, to idziesz do łóżka z byle kim, co nie?” Nie, tak jak to, że Tobie podoba się jedna płeć nie oznacza, że pójdziesz do łóżka z każdym jej przedstawicielem czy przedstawicielką, nie oznacza, że będę, cytując krawężnik „ruchać wszystko co się rusza”.

b) każdy biseksualista to bigamista. Nie, to, że podniecają nas obie płcie nie oznacza koniecznie, że potrzebujemy ich obu NARAZ, do takich układów dochodzi ekstremalnie rzadko, za porozumieniem wszystkich stron i generalnie nie jest to już pole biseksualizmu, ale poliamorii – czyli kochania więcej niż jednej osoby naraz i pozostawania z nimi w wieloosobowym związku. Poliamorystami są ludzie niezależnie od ich orientacji.

c) biseksualizm to tylko faza. Nie, tak jak i inne uznane orientacje, z tego się nie wyrasta. Tego się nie leczy, to nie jest kaprys ani „modna orientacja”. To, że jakaś dziewczyna identyfikuje się jako biseksualistka i miała 1 chłopaka, a potem 3 dziewczyny lub na odwrót, nie oznacza, że jest „ukrytą opcją heterycką”, albo „tak naprawdę jest homo” – po prostu oznacza to, że spotkała 4 fajne osoby, i próbowała z nimi swojego szczęścia. Na podobnej zasadzie możnaby argumentować, że ktoś rasy białej, jeśli najpierw był z 1 osobą rasy czarnej, a potem 3 białej lub na odwrót jest „rasistą” albo „zdrajcą rasy” – jak niedorzecznie to brzmi w ogóle?!

d) końcowo i tak weźmiemy heteroślub i będziemy mieć dzieci i ciepły domek. W społeczności LGBTQ, biseksualiści, pogardliwie (oddaję sprawiedliwość, czasem pieszczotliwie) nazywa się biszkoptami – nasiąkają heteronormą. W końcu, kiedy już się wyszumią, „ugną się pod presją otoczenia” i założą „normalną” rodzinę, z dzieckiem, psem i ogródkiem. Tylko wcale nie. Jeśli jesteś gejem, którego biseksualista puścił kantem dla dziewczyny, to nie dlatego, że się ugiął pod czyjąś presją, tylko dlatego, że po ludzku lepiej się dogadywał z nią niż z Tobą. Jak z człowiekiem, nie jak z rodzajem genitaliów, które posiada.

e) tak naprawdę wszystkie kobiety są bi, a mężczyźni to tylko geje lub heteroseksualiści. Nie! To jakiej jesteś orientacji nie ma nic wspólnego z twoją płcią biologiczną ani kulturową (genderem)! W Polsce dobrą nowinę w tej kwestii niesie jedna ikoniczna postać sceny queer – Wiktor Dynarski, prezes TransFuzji, który przypomina, że osoby trans też bywają bi i nikt im nie może tego odebrać. Nikt, nikomu nie może odebrać jego identyfikacji z daną orientacją.

Może więc nie widzisz takich sław jak David Bowie, Lady Gaga, Angelina Jolie czy Brendon Urie (frontman Panic! at the Disco, który śpiewa na przykład o swoich doświadczeniach z biseksualnością w piosence pod tą notką) na co dzień w tramwaju czy na ulicy… ale to dlatego, że niczym się nie różnimy, oprócz tego, że płeć drugiej osoby nie jest dla nas czynnikiem składowym miłości i pożądania. Jeśli mi nie wierzysz, na serwisach typu twitter czy instagram wyszukaj hashtag #whatbilookslike. Moje zdjęcie też znajdziesz!