15 stycznia 2014

Jak znaleźć uniwersalną metodę nauczenia się języka obcego? (+ ZAPROSZENIE)

Mam nadzieję, że czytelnicy tego bloga traktują hasła „Chiński w 4 tygodnie!” z pewnym uśmiechem politowania. Mam też nadzieję, że dla pewnego procenta z nich podjęcie wysiłku nauczenia się kolejnego języka (tzw. L2+) jest grą wartą nie tylko ogarka, ale całej świeczki.

Wielu moich znajomych, me included, to poligloci albo aspirujący poligloci. Wszyscy spotykamy się z ludźmi, którzy załamują ręce i krzyczą „To niasamowite! Dwa/pięć/trzynaście języków!! Jak Ty to robisz?”. I to jest to pytanie, na które nie ma łatwej odpowiedzi, chociaż znakomita większość moich znajomych uśmiecha się wtedy rozczulająco i mówi „To naprawdę nic wielkiego, Ty też tak możesz!”. Nie chodzi o niczyją wrodzą skromność, ale o fakt, że nasz mózg potrafi się nauczyć dowolnej rzeczy w zadowalającym stopniu.

Więc kiedy powiesz mi, że nie masz talentu, bo się z nim nie urodziłeś i nigdy nie nauczysz się angielskiego/japońskiego/hausa, powiem Ci, że niektórzy ludzie rodzą się trochę silniejsi – inni chodzą na siłownię. Jedni mają poczucie rytmu, inni chodzą na warsztaty wokalne albo kupują gitarę i najmują nauczyciela. Jedni rosną wysocy, inni chodzą na koszykówkę. Są kobiety, które rodzą się przepiękne, inne są mistrzyniami makijażu i stylizacji. Fizyczność jednak to złe porównanie – mózg jest nieporównywalnie bardziej plastyczny niż wzrost, tkanka mięśniowa czy rysy twarzy. Moja rada zatem, to eksperymentowanie z możliwie dużą liczbą różnych metod, a potem trzymanie się tej, która okaże się skuteczna DLA WASZEGO MÓZGU – bo metoda uniwersalna NIE ISTNIEJE. Pamiętać przy tym należy, że wyniki głębokiego uczenia się nie są widoczne od razu, także na każdy eksperyment na sobie trzeba poświęcić więcej niż 1-2 tygodnie. Poniżej kilka źródeł, które mogą Was zainspirować do znalezienia i dopracowanie własnych metod na naukę języka obcego. Protip: polecam przeczytać notkę do końca. 😉

Książki i e-booki

Neurodydaktyka. Nauczanie i uczenie się przyjazne mózgowi” Marzena Żylińska
Dla tych z naukowym sznytem. Neurodydaktyka i neuroglottodydaktyka są powoli w natarciu. Wiedząc jak od strony biologicznej działa np. pamięć czy uwaga, masz możliwość bardziej świadomego kontrolowania czy wspomagania tych procesów. Książka jednak nie daje prostych odpowiedzi (coś, co tygryski lubią najbardziej) i chociaż przejrzysta oraz dobrze wydana – wymaga pewnego wysiłku intelektualnego. Sidenote: autorka poleca kupować tylko to wydanie z niebieskim profilem twarzy na okładce, ponieważ ponoć drugie wydawnictwo puściło ją kantem i nie wprowadziło odpowiednich korekt do tekstu, a nawet go pocięło. Nie wnikam, tylko mówię.

Superskuteczne strategie opanowania języków obcych. Twój prywatny coach.” Ewa Zaremba
Najlepsza wśród najgorszych. Chociaż widziałam już „wydanie drugie, poprawione”. Całość podana w formie dialogu między dwoma kobietami, z których jedna jest superwydajnym coachem, a druga zahukaną szarą myszą. Ta poetyka jest męcząca, pełna nawiązań do NLP i druknięta szeryfową czcionką. Ale za to podaje bardzo konkretne przykłady działań i szybko się to czyta. Jak komuś nie przeszkadza nachalne motywowanie i potrafi wyławiać perełki z tekstu – to porządny zakup.

The 4-Hour Chef” Tim Ferris
Niedawno wyszło polskie tłumaczenie, jeśli ktoś potrzebuje. To nie jest książka o gotowaniu. Hm, no nie tylko o gotowaniu. To jest ta przysłowiowa wędka, którą dostaniecie zamiast ryby – jak nauczyć się tego czego chcecie się nauczyć, optymalnie, w miarę szybko, raz na zawsze? To bardzo zależy od Was i umiejętności, którą chcecie wyrobić. Krok po kroku autor pokaże mechanizm dekonstruowania danej sprawności i da kilka alternatyw do osiągnięcia celu. Kocham jego szczere, bezpretensjonalne i wypróbowane podejście. 10/10 – jeśli jeszcze nie zetknęliście się z wariatem Timem, polecam wszystkie jego pozycje, łącznie z telewizyjnym show i blogiem. Ale książki najlepsze.

seria „Everyday Language Guides” Aaron Myers
E-booki od Aarona są w większości darmowe i naprawdę ciekawe. Myers ma lekką klawiaturę, dorzuca kilka pomocnych worksheets, linkuje dobre, darmowe internetowy zasoby. Lubi ludzi, kocha swoją rodzinę, ale nade wszystko uwielbia języki obce i podbudowywanie wiary w siebie ludzi, którzy nie chcą być monojęzyczni.

The Polyglot Project” (red.) Claude Cartaginese
Zastanawiałam się czy dorzucić ten „skromny” PDFik, ale pomyślałam, że uczenie się na cudzych błędach i porażkach zawsze jest w cenie. To zbiór historii pisany ręką kilkudziesięciu poliglotów mniej lub bardziej znanych internetowej braci. Są z różnych miejsc, różnej płci, w różnym wieku, mają inne cele. Znają od 2 do ponad 20 języków. Są inspirujący. Są różni. Każdy czytelnik znajdzie pewnie gdzieś swoje odbicie.

Blogi

Wypunktuję tylko kilka, które piszą dużo o metodach, a jest tego krocie.

  • Benny Lewis promuje metodę Speak From Day 1 – ma sporo do powiedzenia o immersji językowej, także poza krajem, w którym danym językiem się mówi. Jest słynny z 3-miesięcznych misji językowych (a czasem, jak z polskim – parogodzinnych!). Benny wydaje też książkę, jest w przedsprzedaży. Maczałam palce w konsultacjach do tej pozycji, więc nieskromnie powiem, że zapowiada się naprawdę wyśmienicie.
  • Adrian Więch zawiesił swojego bloga już ponad rok temu, ale Zajęzykuj! było ciekawym punktem na mapie polskiego poliglocenia. Wciąż można odkopać kilka ciekawych artykułów.
  • Steve Kaufmann, założyciel LingQ, może obalać mit, że człowiek dorosły już nigdy nie nauczy się dobrze języka. On promuje wykorzystanie dużej ilości tekstów czytanych w procesie uczenia się.
  • Khazumoto jest masterem tzw. SRS – Spaced Repetition Systems, od niego dowiecie się absolutnie wszystkiego o wykorzystaniu fiszek w samokształceniu.
  • Randy Hunt (miałam przyjemnośc nocować z nim w jednym pokoju, haha) woli bardziej globalne metody, znany jest z krytyki fiszek i sztywnego podręcznikowego podejścia. Języka uczy się by poznawać ludzi i wychodzi mu to świetnie; ten rok ogłosił na FB rokiem języka polskiego, więc sądzę, że we are in for a treat.
  • Vincent Pace kocha nowinki, z tego też powodu chyba lepiej obserwować go na twitterze, bo blog nie jest updateowany szczególnie często.  Twitter też nie jakoś wybitnie, ale cokolwiek zlinkuje czy napisze, jest tego warte.

Kursy i wykłady

Dla tych, którzy chcieliby mnie zobaczyć i dłużej pogadać ze mną o sposobach na naukę języka obcego, zaproszenie: będę miała 2 spotkania obalające mity w glottodydaktyce, 15 i 29 stycznia (środy) o 17:00 w Filli 62. Biblioteki Raczyńskich w Poznaniu. Psst, osobiście uważam, że to drugie spotkanie będzie ciekawsze.

Tych, którzy nie mogą przyjachać lub przybyć, zapraszam do rozważania nowych teorii w edukacji na MOOC „Rhizomatic Learning” na P2PU – zaczął się wczoraj (14 I 14), ale pierwszy tydzień jest bardzo lekki, więc możecie spokojnie jeszcze dołączyć.

Dla wciąż nienasyconych, mam też małą niespodziewajkę, którą przygotował dla Was Wiktor z innego fantastycznego bloga językowego – 16 kinds – a mianowicie kurs na Udemy „Foreign Language Learning: Faster, Smarter, Cheaper, Forever”. Jeśli skorzystacie teraz z tego odnośnika będziecie się na ten kurs mogli zapisać zupełnie za darmo w ciągu najbliższych paru dni. Kurs to piętnaście wykładów wideo ~20-minutowych, do tego materiały w formacie PDF. Możecie się dowiedzieć czy podręcznik jest Wam potrzebny, a może… moglibyście zrobić go samemu? Czy da się opanować język obcy szybko? Jak szybko? Kto może pomóc? I co do cholery ma wspólnego Twój lunch w nowej knajpie za rogiem z uczeniem się np. koreańskiego (nie chodzi o pracującego tam na kuchni Koreańczyka!)? Spieszcie się, ten link nie będzie działał wiecznie!!

No to jak – planujesz podróż z nowym sposobem myślenia na 2014? Jeśli uważasz, że warto – puść ten wpis w świat, wszyscy będziemy Ci za to wdzięczni.